Refleksja trenera Tomka po ćwierćfinale LM

Na swoim bloku trener Tomasz Redzimski podzielił się przemyśleniami dotyczącymi rywalizacji z UMMC Jekaterynbrug w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, którą Bogoria minimalnie przegrała. Poniżej przedstawiamy wpis trenera Bogorii.

Przegraliśmy w Jekaterinburgu i odpadliśmy z Ligi Mistrzów. To jest najbardziej lakoniczne określenie tego, co wczoraj wydarzyło się podczas naszego meczu z Rosjanami. Można by teraz powtórzyć jedną z wyświechtanych fraz typu: „taki jest sport” albo „zabrakło nam szczęścia” lub „Polacy, nic się nie stało”, na tym zakończyć temat, otworzyć sobie zimne piwko i włączyć 92 sezon ulubionego serialu. Potem czekać na następną edycję europejskich rozgrywek z przekonaniem, że następnym razem „się uda”. Dla tych wszystkich, którzy tak myślą mam złą wiadomość: NIC SIĘ (tu ciśnie mi się na usta popularny w naszym kraju wulgaryzm, którego przez szacunek dla czytającego nie użyję) SAMO NIE UDA.

Od momentu naszego przyjazdu do Jekaterinburga do ostatniej piłki wygranej przez Andreja Gacinę, wydarzyło się tyle istotnych rzeczy, że można by o tym wiele napisać. Jednak na potrzeby tego artykułu skupię się próbie odpowiedzi na dwa zasadnicze pytania:
1. Jak trzeba myśleć i działać, żeby wygrać LM?
2. Jaką przyjmować postawę w sytuacjach trudnych?
Kiedy szukam odpowiedzi na pierwsze z pytań, to przychodzi mi do głowy refleksja o tym, że trzeba w ogóle umieć myśleć. Potrzebujemy podnieść poziom umiejętności obserwowania i interpretacji sytuacji zachodzących w grze w tenisa stołowego. To spowoduje, że będziemy w stanie zauważyć złożoność gry, bogactwo technik i kombinacji, które trzeba opanować, żeby rywalizować z najlepszymi. Jeśli zakładamy, że w każdym typie-stylu gry przewagę daje inicjatywa, to trzeba jasno sformułować sposób w jaki mamy tę inicjatywę przejmować grając obustronny topspin blisko stołu (Marek Badowski), obustronny topspin w półdystansie (Pavel Sirucek), czy grając podcięciem bekhendem i atak-kontratak forhendem (Panagiotis Gionis). Jeśli zdiagnozujemy wymagania taktyczne, będziemy wtedy mogli mądrze zaplanować odpowiedni trening uwzględniając wysokie wymagania dotyczące jakości uderzeń (pewność, siła, szybkość, rotacja, kontrola miejsca upadku piłki), jakości kombinacji uderzeń (np.: serw-atak, odbiór serwu-atak, blok lub kontratak, atak-kontratak, blok-kontratak, podcięcie-atak, podcięcie-kontratak i inne) oraz intensywność, która rozwija szybkość, zwinność, moc i wytrzymałość specjalną, czyli taką, która jest potrzebna w grze w tenisa stołowego, a nie w lekkiej atletyce, czy innym sporcie. Konkludując, trzeba usprawnić proces: trafna diagnoza wymagań dotycząca gry na światowym poziomie – planowanie treningu – monitorowanie treningu – podsumowanie efektów.
 
Odnosząc się do drugiego pytania, chciałbym postawić sprawę jasno: gra w tenisa stołowego na wysokim poziomie, np. w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i dalej aż do finału, to permanentna sytuacja trudna. Słabych przeciwników już nie ma. Rywale to bardzo często medaliści Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata i Igrzysk Olimpijskich. Mają dużą motywację, są wytrwali, nieustępliwi i inteligentni. Jeśli zespół Bogorii ma w przyszłości pokonać takich przeciwników, to oczami wyobraźni widzę jak przyjmujemy następującą postawę:
– podchodzimy do meczów oraz zawodów ze spokojem i zaufaniem do własnych umiejętności,
– kochamy ćwiczyć na treningach i grać w zawodach,
– traktujemy przeciwności jak wyzwania,
– im trudniejsza sytuacja w meczu tym bardziej się mobilizujemy,
– swoją wiedzę i umiejętności wykorzystujemy do rozwiązania problemów w grze,
– rozwijamy w sobie poczucie sprawczości i odpowiedzialności,
– podejmujemy odważne i twórcze rozwiązania.
Zestawiając wymagane umiejętności, niezbędne do wygrania najsilniejszej europejskiej ligi z aktualnym stanem naszych możliwości, zdaję sobie sprawę, że czeka nas dużo pracy.
Czy jesteśmy zdolni ją podjąć?
Tomasz Redzimski
 
Źródło: tomaszredzimski.blogspot.com

 

Dodaj komentarz